CZŁOWIEK BEZ WAD..?

Autor: Rafał Pniewski
1985 – Bartoszko Leokadia – „Devil”

Człowiek bez wad musiałby być istotą doskonałą, a to znaczyłoby, że nie byłby człowiekiem. Wszyscy jesteśmy trochę leniwi, czasami tchórzliwi, kiedy indziej ulegamy różnym pokusom albo okazujemy się zachłanni. Ktoś pozbawiony wad musiałby być nie-ludzki: albo byłby nadczłowiekiem, albo musiałby się za takiego uważać. Inaczej mówiąc, o ile uznamy, że jednak nie mówimy o istotach nadprzyrodzonych, musiałby mieć bardzo dużo uznania i podziwu dla samego siebie. Albo brak możliwości wglądu i dokonania obiektywnej samooceny.

Wiele osób, szczególnie tych z poczuciem niskiej wartości, mogłoby takiej cechy pozazdrościć. Zadowolenie z siebie jest z pewnością bardzo wygodne. Tak samo jak brak wstydu, poczucia winy czy wyrzutów sumienia – to z pewnością co najmniej użyteczne udogodnienie. Jeżeli dodatkowo można jeszcze nie liczyć się z autorytetami i nie przejmować się tym, co ludzie o mnie pomyślą, to już w ogóle jest cacy. To tak jakby nigdy nie zaistniała w osobowości jakakolwiek instancja zdolna do odróżniania tego co dobre od tego, co niekorzystne, albo po prostu złe. W takiej sytuacji liczyłby się tylko własny interes, a osiąganie celów mogłoby dokonywać się „po trupach”, bez przejmowania się innymi ludźmi, albo tym, czy cel został osiągnięty uczciwie, czy dzięki kłamstwu i manipulacji. To po prostu nie miałoby znaczenia.

Zdolność do oszukiwania innych ludzi i traktowania ich instrumentalnie jest tak samo użyteczna jak i odpychająco perfidna. Zarówno w znaczeniu posługiwania się innymi, a nawet ich krzywdzenia dla własnych interesów, jak i w znaczeniu emocjonalnie i mentalnie uproszczonego funkcjonowania. Może ktoś powie, że to wygodne – nikim i niczym się nie przejmować, ale ktoś inny słusznie stwierdzi, że to jednak zubożenie. Osobowość może być ciekawa i twórcza, albo nie. Posiadanie tej pierwszej zawsze łączy się z przeżywaniem wahań i wątpliwości, koniecznością wyrzeczeń, narażeniem na obawy i poczucie winy, wiąże się z przeżywaniem wielu wewnętrznych konfliktów, nie jest to sytuacja wygodna, ale jest warunkiem naszego rozwoju. Coś za coś.

Nie chodzi o to, żeby nie mieć wad. To zwyczajnie nie jest możliwe. Różnica polega na posiadaniu świadomości ich istnienia, albo na jej – świadomości – braku. Wygoda stuprocentowego zadowolenia z samego siebie jest oczywiście o wiele bardziej atrakcyjna niż jej brak, szkoda tylko, że przy takim „rozwiązaniu” nie można przeżyć życia jak człowiek.

You may also like