1990 – Bartoszko Leokadia – „Cyklon”
„Wsłuchaj się w muzykę, otwórz oczy na obraz. I nie myśl! A po usłyszeniu, po zobaczeniu, jeśli chcesz, zadaj sobie pytanie, czy to dzieło przeniosło cię w świat, którego nigdy wcześniej nie znałeś. Jeśli tak, to czego więcej chcesz?”
Wassily Kandinsky, Essays über Kunst und Künstler
Wassily Kandinsky uważał, że próby odwzorowywania natury są bezzasadne. Sztuka bowiem nie może jej uosabiać, może ją co najwyżej kopiować. Prawdziwa kreatywność oznaczała dla Kandinsky’ego tworzenie ex nihilo, tak jak robią to siły przyrody.
Wszyscy posiadamy własną naturę, chociaż nie zawsze jest nam ona znana. Co więcej, większej jej części nie jesteśmy i nigdy nie będziemy świadomi. Dysponujemy myślącym umysłem, możemy się porozumiewać z innymi ludźmi i dokonywać introspekcji, ale ta umiejętność nie jest nam dana od urodzenia. Przywykliśmy do naszych myśli i wyobrażeń, potrafimy ubierać w słowa nasze uczucia, dysponujemy wspomnieniami i potrafimy planować strategie przyszłych działań, dlatego nie zastanawiamy się na co dzień kiedy i w jaki sposób pozyskaliśmy tak niezwykłe umiejętności. Małe dziecko, tym bardziej niemowlę albo noworodek nie potrafi myśleć tak jak człowiek dorosły, jeszcze nie dysponuje myślącym umysłem.
Jednak od początku naszego istnienia spostrzegamy rzeczywistość, zarówno tę, która nas otacza jak i tę wewnętrzną, którą potem będziemy nazywać słowami opisującymi nasze emocje. Doświadczamy jej na poziomie sensorycznym: pierwotne spostrzeganie nie jest tożsame z tym, o czym być może w tej chwili myślimy, jest doświadczeniem wcześniejszym niż zdolność myślenia.

Wassily Kandinsky, Kompozycja VIII
Kandinsky tworzył w tym samym czasie, kiedy rodziła się psychoanaliza. Ambicją abstrakcjonistów było znalezienie formy wyrazu dla tego, co nie daje się opisać słowami, a co płynie z wewnętrznych poruszeń artysty. Podobnie sztukę psychoanalizy można opisać (między innymi) jako nadawanie znaczeń i znajdywanie myśli ujmujących wcześniej nie nazwane doświadczenia, które, ponieważ nie znalazły swojej reprezentacji w umyśle, dają o sobie znać przyjmując postać objawów psychosomatycznych albo deficytów – niezdolności do doświadczania pewnych uczuć, szczególnie tych wpisanych w naturę żywych relacji z innymi ludźmi.
Powstajemy jako czujące i myślące osoby nie tyle „ex nihilo”, jak ujmował to Kandinsky, ale z tego, co w nas najbardziej pierwotne – somatyczne, na początku jeszcze nie-psychiczne. Kandinsky przenosił swoje doznania na płótno, posiadał szczególny dar nadstawiania ucha dla swojej wewnętrznej muzyki i znajdywania dla niej reprezentacji w postaci geometrycznych kształtów i kolorów.
Zdolność myślenia to między innymi możliwość znajdowania reprezentacji dla zmysłowych i somatycznych doznań. Potrzebujemy do tego zdolności do tworzenia symboli i metafor, do nadawania osobistego znaczenia temu, co spostrzegamy wokół nas i w sobie. Kandinsky pewnego razu skomentował malarstwo Paula Cezanne: „kiedy maluje drzewa, to nie odwzorowuje ich, ale powołuje do istnienia nową rzeczywistość wynikającą z tego, co w nim w kontakcie z przyrodą zostało emocjonalnie poruszone”.
Na tym właśnie polega albo może polegać nasze indywidualne, wyjątkowe i niepowtarzalne istnienie. Potrzeba tylko odpowiednio nadstawić ucha i otworzyć oczy na to, co nam w duszach gra, a potem znaleźć dla siebie odpowiednią formę wyrazu. Czasami pomaga w tym psychoanaliza.
