Wszyscy jesteśmy nieco asymetryczni, wystarczy zrobić eksperyment i zestawić ze sobą dwie te same połowy twarzy (wystarczy do tego lusterko ustawione pośrodku zdjęcia legitymacyjnego, tak żeby odbita w nim na przykład lewa strona dopełniała sama siebie, tworząc „całość”), żeby przekonać się, że na tak powstałym portrecie zobaczymy kogoś nieco innego niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Półkule naszych mózgów różnią się wielkością i budową. Udowodniono też, że pewne umiejętności są zlokalizowane tylko w jednej z nich, na przykład umiejętność mówienia, zarówno tworzenia i wypowiadania słów i zdań, jak i ich rozumienia, ma swoją siedzibę w półkuli przeciwnej do naszej dominującej ręki (to trochę bardziej skomplikowane, ale uproszczenie jest potrzebne dla klarowności wywodu). Jednak pomimo rozpowszechnionego przekonania o podobnym podziale funkcji logicznych i intelektualnych oraz emocjonalnych i intuicyjnych, większość naszego „bycia” ma swoje siedziby porozrzucane po różnych miejscach obu półkul mózgu, bez wyraźnej przewagi jednej z nich. To swoją drogą również uproszczenie, bo to kim jesteśmy to dużo więcej niż tylko mózg.
Istnieje jeszcze inny podział: zdolność intelektualnego, logicznego myślenia i zdolność do posługiwania się emocjami, to w pewnym sensie dwie różne ścieżki rozwoju osobowości. W dużym uproszczeniu, jedna z nich jest związana z nazywaniem rzeczy i rozumieniem związków przyczynowo skutkowych, do niej pasują zdania zaczynające się od „myślę” albo „uważam, że”, druga jest związana z tym, czego często słowami wyrazić się nie da, do tego, co czujemy w ciele kiedy czekamy z nadzieją, wzruszamy się, kochamy albo jesteśmy zdenerwowani.
Może zdarzyć się, że asymetria jest zbyt duża, że wyraźną przewagę ma jeden wymiar osobowości. Niektórzy ludzie są wskroś logiczni, „nie łapią” emocji i wydają się antypatyczni albo gruboskórni, inni są przede wszystkim uczuciowi i mogą sprawiać wrażenie chaotycznych, zbyt impulsywnych i niespójnych. Niestety, nie jest to kwestia wyboru, w tych obszarach styl zachowania tylko w niewielkim stopniu jest zależny od wolnej woli. Policzono, że jedna na dziesięć osób ma z tym problem.
Tak samo, jak brak symetrii ciała byłby poważnym utrudnieniem (a u osób niepełnosprawnych, na przykład z niedowładem po udarze mózgu już tak jest), tak i przewaga jednego wymiaru osobowości może przysparzać wielu kłopotów. I podobnie jak w przypadku problemów natury fizycznej można temu, w większym albo mniejszym stopniu, zaradzić. Niedostatki naszych możliwości ruchowych możemy korygować treningami sportowymi albo rehabilitacją, a niedoskonałości naszych osobowości możemy naprawiać psychoterapią. W przypadku problemów z posługiwaniem się emocjami, czyli takich, które przede wszystkim dotyczą międzyludzkich relacji można wziąć pod uwagę terapię grupową. Ale, niezależnie od „fachowych” metod, również codzienne funkcjonowanie może pełnić terapeutyczną funkcję. Tak jak można wyćwiczyć sprawność lewej ręki (albo na odwrót, oczywiście), tak samo można trenować empatię. Wystarczy (oczywiście wymaga to wysiłku, ale który trening tego nie wymaga?) starać się rozumieć uczucia innych ludzi, stawiać się w ich sytuacji, „wchodzić w ich buty”. I w drugą stronę: przy pewnej dozie uważności (im więcej tym lepiej) można zacząć poznawać swój wewnętrzny świat, z jego wszystkimi nieznanymi lądami, które tylko czekają na odkrycie.
