1989 – Bartoszko Leokadia – „Plener w Kamionie”
Słynny, opisany przez Zygmunta Freuda w rozdziale „Z historii nerwicy dziecięcej” pacjent miał sen o siedzących na drzewie białych wilkach. Freud zinterpretował ten sen i zrekonstruował traumę, jaką dla małego Siergieja było obserwowanie stosunku seksualnego rodziców. Człowiek od wilków to pierwszy tak dokładnie opisany przypadek pacjenta z fobiami i natręctwami, lękiem kastracyjnym, problematyką uwiedzenia i znaczeniami sceny pierwotnej. W tekście wilk pojawia się raz jeszcze, przedstawiony na rysunku w książce dla dzieci, którym pacjenta w dzieciństwie straszyła starsza siostra. Przedstawiona przez Freuda czteroletnia historia leczenia szczegółowo opisuje i analizuje wszystko, co dzieje się w kontekście i środowisku ludzkim. Nie znajdujemy natomiast w nim ani jednej wzmianki o tym, że urodzony w bardzo zamożnej rosyjskiej rodzinie Pankiejewów chłopiec był zabierany na polowania na wilki w lasach Białorusi i Ukrainy i wielokrotnie widział, jak były zabijane, a ich martwe ciała były układane w stosy krwawych trofeów na tle śnieżnobiałego, zimowego krajobrazu. To kontekst poza ludzki, w analizie przypadku nie podjęty.

Codziennie myślimy i rozmawiamy o ważnych dla nas sprawach. Badamy relacje z innymi ludźmi i z sobą. Przyglądamy się dynamice związków i temu, co dzieje się w grupach. Skupieni na tym, co ludzkie traktujemy to, co nie – ludzkie, jakby nie miało znaczenia albo w ogóle nie istniało. Jeżeli w naszych skojarzeniach, fantazjach albo snach pojawiają się zwierzęta, to przede wszystkim jako obiekty dla naszych ludzkich projekcji, figury przydatne do budowania zgrabnej metafory albo towarzysze – maskotki, których zależność od nas tak ochoczo interpretujemy w ludzkich kategoriach poświęcenia, lojalności, miłości. Tymczasem mało który właściciel psa, nawet ten bardzo odpowiedzialny i opiekuńczy zastanawia się nad tym w jaki sposób myśli i czuje zwierzę. Większości z nas jest to nieznane i najprawdopodobniej obojętne. Nasz stosunek do środowiska, które nie jest nasze – egocentrycznie ludzkie, jest przede wszystkim narcystyczny, a to, jak wiemy, jest antytezą jakiejkolwiek prawdziwej relacji, a już na pewno nie można w tej sprawie mówić o miłości.
